Głupio postawione zagadnienie - wiadomo że na rowerach, niektórzy z nas ostanie godziny starego roku na rowerze przekręcili i od pierwszych zaczęli (ja na ten przykład - bo do i z pracy na rowerze śmigałem.
11 godzin Nowego Roku minęło, przed południem zbiórka na Placu Kazimierza i wyjazd. Nie ma lekko - zaordynowane Czarna, baza "Ruskich". No to jedziemy. Przed nami sporo kilometrów polnych ścieżek, leśnych duktów, błota, piachu, kolein zasypywanych gruzem z gospodarstwa. Na powrocie będą szutry, trochę asfaltu ale i leśna droga się znajdzie. Więc teren urozmaicony - o nudzie czy znużeniu mowy być może.
Rzecz jasna w lasach Czarnej Tarnowskiej znów odcina mi GPS, niby pokazuje lokalizację, ale już nie rejestruje trasy! Stąd taki "dwojaki" wykres - łatwo ustalić dokąd był nagrywany, a odkąd odtwarzany z pamięci i mapy. Wierzcie lub nie, ale tam jest... запретная зона !!!! I Diabli sami wiedzą co w tych lasach jest zakopane! Wiecie że jak budowali Autostradę Tarnów Rzeszów - to właśnie na wysokości Czarnej znaleziono podziemny bunkier, awaryjną centralkę łączności telefonicznej? Sprawę utajniono - podobno został zasypany w trakcie budowy... ale kable w ziemi pozostały! Myślę że solidna ekipa z dobrym sprzętem, niejedno by tam jeszcze znalazła. Na razie jednak BARS 203 kryje swe tajemnice.
No ale dość straszenia! Trasa wyglądała tak!
Zobacz trasę w Traseo
Oczywiście zapraszam też do wizyty na naszym Traseo.
Oczywiście zapraszam też do wizyty na naszym Traseo.
Szczerze mówiąc trasę dojazdu do dawnej radzieckiej bazy wojsk łączności w Czarnej taką jak na zapisie pokonywałem pierwszy raz w życiu - miejscami rzecz jasna kilka odcinków przejechałem, lub przeszedłem, ale w całości to pierwszy raz. Piotr jest wielki, sprawnie i pewnie prowadzi na ścieżki, które większość uznała by za niegodne jazdy i prowadzące donikąd - które jednak okazują się połączeniem idealnym.
TARNÓW
Zjazd w pola z ulicy Hanny Marusarz.
Niełatwy technicznie, ale dający ogrom satysfakcji, święty spokój od samochodów i trochę naprawdę ładnych widoków.
Po drodze w Ładnej mijamy teren budowy wschodniej obwodnicy Tarnowa, czyli zjazdu z Autostrady do drogi krajowej nr 94/73... wreszcie - chce się zawołać - lecz pozostaje też niepokój, czy wpadną na pomysł, by zbudować przejazdy dla rowerów i przejścia dla zwierząt... bo wiecie, z myśleniem u naszych decydentów to różnie bywa...
POGÓRSKA WOLA
Pięciu wspaniałych.
Tak wiem! Nie kanonicznie - ma być siedmiu.
Ale jednego zabrakło już na starcie, a jeden musiał odstąpić podczas jazdy. (Zauważcie jednak że i u Kurosawy i u Sturges'a, nie wszyscy z siódemki wyjściowej dotrwali do końcowych napisów)
CZARNA / BARS 203
Per aspera ad astra
Wyżej już się wjechać nie dało!
Pozy zdobywców mówią wszystko.
Przy okazji, całkiem nie umówieni, spotykamy gromadkę fajnych motocrossowców - niby nie lubią motocrossowców - ale ci są spoko - nie rozjeżdżają lasu, bawią się tam gdzie teren i tak nie leśny. Dla takich motocrossowców - szacun!
kusiły, kusiły i skusiły... ale to całkiem inna historia i do tego moja indywidualna.
Dzięki uprzejmości i znajomości rzeczy jednego z crossowców mamy taką oto wspólną fotę.
Kuszą konie mechaniczne Piotra... kuszą.
No ale to PIERWSZE GODZINY NOWEGO ROKU
W związku z czym zmierzcha szalenie szybko. Nie żeby tragedia, ale robi się coraz chłodniej... pora wracać!
Po drodze krótki postój w Pogórskiej Woli - by dociągnęły ogony i dalej kręcimy już po asfalcie aż do Wałek.
Tu odbijamy na szutrową drogę serwisową kolejarzy, która prowadzi nas aż na
WOLĘ RZĘDZIŃSKĄ
A tu... Hosanna!! Chwalmy Pana!!!
Pizzeria Biały Piec jest otwarta. Jest gdzie coś zjeść i wypić (ja walę kawusię... ), rozgrzać tyłki oraz stopy, tudzież zagadać do pięknookich dziewcząt zza kontuaru...
Ale ostatnie, to nie wszyscy, tylko jeden z nas.
A potem pokrzepieni jadłem i napojem wychodzimy na chłód by dociągnąć do domostw... w sumie taka kolej rzeczy.
Nieobecni niech żałują.










